W hallu „Bristolu w ówczesnych
Kanapy |Renowacja antyków |ubezpieczenia
„W hallu „Bristolu" w ówczesnych czasach znajdowało się podium, co na wielkim spłachciu dywana mieściło kilka stolików przykrytych nakrochmalonymi serwetami ł przy których można było się napić kawy, zjeść pierwsze śniadanie lub podwieczorek. Leon od razu zauważył na podium tym panujące tego rana szczególne ożywienie. Skoncentrowane było wokół jednego ze stolików, czyniąc przy tym zamieszanie przy stolikach innych. To, co się tam działo, było naturalne ze względu na osobę tylko co przybyłego gościa. Mimo względnie wczesnej pory, o obecności jego już ci i owi się dowiedzieli, i koło jego stolika zamiast czterech foteli stało aż siedem czy osiem — przy czym siedzący na nich panowie, wszyscy pochyleni tułowiem do przodu, wpatrzeni byli w jeden punkt. Tym punktem był nowo przybyły. Z tyłu za nim, oparłszy się dłonią o plecy jego fotela, stał młody człowiek o nieco kapryśnej twarzy i przypominający Lorda Douglasa, syna markiza Queensberry. Znajdujący się w centrum gość ubierał się zazwyczaj w Paryżu lub Londynie, co zaraz było widać. Trzymał łokieć na stoliku, a dłonią podpierał głowę zawsze tym samym gestem zdawało się, że palcami bierze akord do, fa, sol, si, do. Przeto kciuk jego znajdował się pod żuchwą, palce wskazujący i środkowy na skroni, natomiast czwarty i piąty pod okiem — szarym, niezwykle inteligentnym i jakby w siebie niekiedy wpatrzonym. Drugą ręką wyjął z metalowego pudełeczka seledynową kulkę eukaliptusową i włożył sobie do ust. Twarz jego Leon od razu poznał z gazet i tygodników. Więc windą co prędzej pośpieszył na piąte pięterko.“(2)
ksiazki.seo.sanok.pl |kominy |Serwis
„W hallu „Bristolu" w ówczesnych czasach znajdowało się podium, co na wielkim spłachciu dywana mieściło kilka stolików przykrytych nakrochmalonymi serwetami ł przy których można było się napić kawy, zjeść pierwsze śniadanie lub podwieczorek. Leon od razu zauważył na podium tym panujące tego rana szczególne ożywienie. Skoncentrowane było wokół jednego ze stolików, czyniąc przy tym zamieszanie przy stolikach innych. To, co się tam działo, było naturalne ze względu na osobę tylko co przybyłego gościa. Mimo względnie wczesnej pory, o obecności jego już ci i owi się dowiedzieli, i koło jego stolika zamiast czterech foteli stało aż siedem czy osiem — przy czym siedzący na nich panowie, wszyscy pochyleni tułowiem do przodu, wpatrzeni byli w jeden punkt. Tym punktem był nowo przybyły. Z tyłu za nim, oparłszy się dłonią o plecy jego fotela, stał młody człowiek o nieco kapryśnej twarzy i przypominający Lorda Douglasa, syna markiza Queensberry. Znajdujący się w centrum gość ubierał się zazwyczaj w Paryżu lub Londynie, co zaraz było widać. Trzymał łokieć na stoliku, a dłonią podpierał głowę zawsze tym samym gestem zdawało się, że palcami bierze akord do, fa, sol, si, do. Przeto kciuk jego znajdował się pod żuchwą, palce wskazujący i środkowy na skroni, natomiast czwarty i piąty pod okiem — szarym, niezwykle inteligentnym i jakby w siebie niekiedy wpatrzonym. Drugą ręką wyjął z metalowego pudełeczka seledynową kulkę eukaliptusową i włożył sobie do ust. Twarz jego Leon od razu poznał z gazet i tygodników. Więc windą co prędzej pośpieszył na piąte pięterko.“(2)
<<<< Przy Komendzie Głównej
|
ksiazki.seo.sanok.pl |kominy |Serwis